Poplista

1
Kuban, Mrozu, Favst Zanim spadnie deszcz
2
Alok, Kylie Minogue last night i dreamt i fell in love
3
Lola Young Messy

Co było grane?

01:51
Kombii Myślę o Tobie
01:55
Hozier Too Sweet
02:12
Nickelback How You Remind Me

Niezwykły wyczyn Mateusza Waligóry. Kulisy zimowej wyprawy rowerem przez pustynię Gobi

Mateusz Waligóra pokonał zimową pustynię Gobi na rowerze. Mroźne temperatury, awarie sprzętu i ekstremalne warunki pogodowe nie zdołały powstrzymać tego nieustraszonego podróżnika przed osiągnięciem celu. Przez 26 dni i 1285 kilometrów, Waligóra udowodnił, że granice ludzkiej wytrzymałości są daleko poza tym, co uważamy za możliwe. Podróżnik o tej wyprawie opowiedział w rozmowie z RMF FM.
fot. facebook.com/MateuszWaligoraOfficial

Po siedmiu latach przerwy, Mateusz Waligóra wrócił na pustynię Gobi, aby stawić czoła jej zimowemu obliczu. Jego poprzednia wyprawa, kiedy to jako pierwszy człowiek na świecie przeszedł mongolską część tej pustyni na piechotę, była jedynie wstępem do kolejnego, jeszcze bardziej wymagającego przedsięwzięcia. Tym razem, zimowa aura dodała wyprawie dodatkowych trudności, ale i unikalnego charakteru.

To była wyprawa zimowa, więc panujące na niej warunki były naprawdę srogie

– wspomina Waligóra w rozmowie z RMF FM. – W ciągu 26 dni przejechałem niemal 1300 kilometrów. Miałem taki odgórny limit, żeby pokonywać mniej więcej około 50 kilometrów dziennie ze względu na zapasy żywności, które ze sobą transportowałem. Innymi słowami, gdybym jechał wolniej, to zabrakłoby mi jedzenia – podkreśla podróżnik.

1285 kilometrów samotności i wyzwań

W ciągu 26 dni, Waligóra pokonał na rowerze dystans 1285 km, mierząc się z ekstremalnymi warunkami, jakie tylko pustynia Gobi może zaoferować zimą. Od mroźnych nocy, przez burze piaskowe, po roztopy zamieniające pustynię w nieprzejezdne błoto - każdy dzień przynosił nowe wyzwania. A awarie sprzętu, w tym pęknięta rama roweru na finiszu wyprawy, tylko potęgowały trudności.

Ja jeszcze nie miałem takiej wyprawy na pustynię, która miałaby tyle zwrotów akcji. Czy to ze względu na warunki pogodowe, czy ze względu na awarię sprzętu.

- mówi Waligóra.

- Dość powiedzieć, że przedostatniego dnia wyprawy, na około 25 kilometrów przed metą, pękła mi rama w rowerze. To się zdarza bardzo rzadko. Mnie zdarzyło się po raz pierwszy. Ale jestem obywatelem kraju z dykty i trytytek, więc wyjąłem drut, pospinałem co trzeba i resztę, czyli 25 kilometrów, dopchnąłem już do mety, prowadząc rower – relacjonuje podróżnik. 

- Towarzyszą mi dwie emocje. Czuję się bardzo zmęczony i wyczerpany. Ta wyprawa naprawdę bardzo dała mi w kość. Natomiast drugie uczucie, które mi towarzyszy to uczucie spełnienia i radości. Ja wiem, że ono się skończy. Może za kilkanaście godzin, może za kilka dni, ale dla tych kilkunastu godzin czasem warto wypuścić się samotnie zimą przez drugą największą pustynię świata, żeby potem te kilkanaście godzin się z tego cieszyć – podkreśla podróżnik w rozmowie z RMF FM. 

Czytaj dalej:
Polecamy

Więcej z kategorii: Hot news

Najchętniej czytane